Znowu martwa cisza.Robotkowo nijak,bo zakopalam sie w kolejnych Mariusach.Jak wiadomo projekty czasochlonne a z tym czasem to tez wiecie jak jest.Zawislam w prozni i dopoki slonca nie bedzie,dalej bede skapciala.Na szczescie dzien sie juz wydluzyl ale wiosna wciaz ma nas w ogonie.Co prawda snieg juz stopnial ale w kazdej chwili moze popadac nowy:D.Brak energii do wszystkiego i tylko kilogramow przybywa.Zadnych nowych pomyslow.To znaczy mialam kilka ale wylecialy mi z glowy.Na oslode podam przepis na super tuczace ciasto o wdziecznie brzmiacej norweskiej nazwie “Suksess kake” czyli w tlumaczeniu na nasze ciasto “Sukces”.Nieskromnie dodam,ze ciacho naprawde robi furrore.
Do pelnego sukcesu cukierniczego potrzeba nam:
*6 bialek
*250 g cukru pudru
*250 g zmielonych migdalow
Z bialek ubijamy piane,stopniowo dodajemy cukier i dalej ubijamy.Na koniec dodajemy migdaly i recznie delikatnie mieszamy.Ciasto wylewamy to tortownicy i pieczemy 40 minut w 190 stopniach.
W tzw. miedzyczasie gotujemy krem z:
*6 zoltek
*1 dl(100 ml) smietany kremowki
*200 g cukru
*i 150 g masla
Wszystko wrzucamy do gara(niezbyt wielkiego) i gotujac caly czas mieszamy az krem zacznie gestniec.Jak juz nabierze konsystencji gestego bydyniu do goracego kremu dodajemy maslo i mieszamy az sie rozpusci.
W tym czasie ciasto powinno sie juz upiec.Na przestudzone ciasto wywalamy krem i lejemy wszystkich po lapach,zeby bylo co gosciom podac:D
Moj sukces wyglada tak:
A tak przy okazji to jak Wam sie podoba moj nowy stol?
A tu z przepieknie prezentujaca sie i misternie wydziergana przez Marzenke serweta.
DZIEKUJE CI KOCHANA!!!
Related
Przepis na sukces:) #JHedzWorlD


No comments:
Post a Comment